niedziela, 19 września 2010

Próby morskie na bazie silikonu

Otóż skoro ORP Orzeł ma wyjść na wodę, to przeprowadziłem dziś symulację tworzenia wody. Do tego celu użyłem podstawki ok 6x14cm, czyli malutkiej, bo i model testowy do tego jest malutki - U-boot typu VIIc z Hobby Bossa w skali 1:700. Założeniem było: wzburzone morze, okręt płynący z dużą prędkością. Użyty materiał na wodę: silikon szklarski transparentny za 12 zł tuba 310 ml. Efekt... jak widać na zdjęciach.
Wnioski i doświadczenia: znakomity budulec imitacji wody, spienioną pianę na wodzie i te rozjaśnienia robiłem białą farbą artystyczną. Silikon znakomicie się modeluje, wystarczy nabrać wprawy w tworzeniu ładnych fal, co mi tym razem jeszcze średnio wyszło, ale wiem już, jak poprawić to robiąc drugą taką testową makietkę do drugiego u-boota typu IXb w tej samej skali. Nie wiem, czy dla efektu większego połysku dać na to np. sidolux?
Aaaaa no i ostateczny efekt zobaczy się, jak okręt będzie pomalowany, bo ten VIIc jest jeszcze bez zabarwienia.
Jestem zadowolony... i już :)






wtorek, 14 września 2010

ORP Orzeł

Do portu i końcowych malowań (peryskop, radar, snorkel, symbol orła na kiosku itp) wchodzi ORP Orzeł. Na kiosku jak widac po dystynkcjach stoi dowódca i pierwszy oficer.





niedziela, 29 sierpnia 2010

Mirage IIIC

Na ukończeniu jest właśnie długo męczony Mirage IIIC. A miał być to taki relaksacyjny modelik, stąd model z serii Eduarda "Weekend Edition" i k...wa wyszło weekend'ów kilka.
Na obecną chwilę wygląda to tak, że podwozie wklejone i czeka na podmalówki, trzeba dokleić jakieś tam jeszcze klapy i pomalować nos (osłonę radaru) na czarno. Głównym teraz tematem w warsztacie jest Albatros D.III. Natomiast do Hellcata wrócę niebawem, bo humbrolowski lakier nadal jakiś dziwny, spróbuję pokryć go więc czymś w rodzaju sidoluksa, może to da efekt nielepności podczas łapania.




sobota, 12 czerwca 2010

Voss - preview

Skoro Hellcat schnie, to bawimy się w montażystę...

czwartek, 27 maja 2010

Hellcat Mk. II... schnie!

I schnąć będzie dalej... mówię o Hellcacie. Grubsza warstwa lakieru dała taki efekt, no i niestety może jeszcze potrwać jakiś czas, a jaki to nie wiem. Więc dla rozluźnienia taki oto obrazek:

poniedziałek, 10 maja 2010

Hellcat Mk. II... bez butków, leżakowanie

Na naszego bohatera przyszedł czas leżakowania. Jak wyjmę z pudła po wyschnięciu lakieru bezbarwnego, a potrwa to pewnie parę dni, to opiszę kolejne procedury co i jak się działo z nim.
Na zachętę więc zdjęcie z próbą silnika... bez butków (bo kółka zdjęte).



.

poniedziałek, 3 maja 2010

Hellcat Mk. II... dramat i nowe nadzieje

Tytuł zabrzmiał jak wyprawa Kolumba... bo w sumie to bardzo dobre porównanie. Powierzchnia sidoluksowana zaczynała być - jak warstwa lakieru, ale niestety przypominająca tę z modelu, który widziałem na forum: http://pwm.org.pl/viewtopic.php?f=13&t=8948 - a to jest nie dobrze. Chropowatość lakieru spowodowała tam utratę detalu, gdzie nawet ktoś określił czy oby model jest w skali 1:48, a nie 1:72.
O różnych rzeczach często decyduje przypadek. Tym razem było tak samo u mnie. Nawiązując trochę do Kolumba... zrobił mi się zaciek na kadłubie, więc spytałem Wojtka, co zrobić. Doradził bym spróbował przetrzeć to szmatkami polerskimi alclada o gęstości 4000, potem pewnie 8000 i na koniec pastę polerską. Więc drama Kolumba w postaci punktu w którym musiał podjąć decyzję: płyniemy dalej - było trafne skorzystanie z rady, bo owe są zawsze bezbłędne. Zapęd jednak doprowadził do nowej rzeczy. Mianowicie zaciek zlikwidowałem, ale przy okazji wypolerowałem tak powierzchnię, że wygląda jak blacha pokryta farbą z połyskiem o lekko wypłowiałym odcieniu granatu i miejscami zalatującą delikatną satyną.
Jednak sam efekty powierzchni jest rewelacyjny, nie ma już tego ziarna na zbliżeniach, jest piękna powierzchnia farby ze smugami jakby faktury blachy z farbą... i tak upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu, a Kolumb odkrył Amerykę... która to faktycznie była trochę dalej, bo zatrzymał się na wyspach przed kontynentem. To akurat pominę, bo aż tak z Kolumbem nie identyfikuję się, tym bardziej, że w odkryciu miałem doskonałą pomoc pilex'a7.
A teraz tradycyjnie... zdjęcia:

Tutaj porównanie powierzchni polerowanej na osłonie silnika i dalej w tyle jeszcze przed tym procesem

Tutaj to samo, co wyżej, ale widać po lewej stronie skrzydło z polerką i po prawej stronie skrzydło bez polerki


Tutaj już skrzydło po polerce, raz że świetna powierzchnia pod kalkomanie, to jeszcze zalety w postaci faktury, efektu wizualnego zarówno powierzchni, jak i koloru farby i poniżej inne ujęcie.






I tak na koniec majówki na świeżym powietrzu - tak bez śmigła, bo silnik nie jest zamontowany.



.